Kondolencje, czyli jak w umiejętny sposób okazać współczucie

Nie pozostajemy obojętni wobec śmierci, choć ludzkość próbuje oswoić temat już od czasów średniowiecza. Po pierwszym szoku przychodzi rozpacz, a zaraz za nią: czas na złożenie kondolencji. Kondolencja to ważne słowo, choć nie wzbudza wielu skojarzeń. Często automatycznie wrzucamy w jego obręb takie emocje, jak smutek, przygnębienie, ból, ale jeszcze częściej: poczucie skrępowania, niezręczność. Kondolencje to moment, w którym staramy się wyrazić żal po śmierci. Stajemy oko w oko z kimś, kto właśnie stracił kogoś bliskiego i bardzo często nie wiemy, jak się zachować, by nasze słowa miały sens.

Kondolencja, czyli siła słowa

Kondolencje to tylko słowa i aż słowa. Z łaciny pochodzą od wyrażenia con-dolere, czyli `współ-smucić` się i ten przekaz to ważna wskazówka. Twoje kondolencje mają nieść ze sobą komunikat, że współodczuwasz, rozumiesz ból po stracie i chcesz to okazać. To ludzki odruch, coś oczywistego, dlatego kondolencje, choć tak bardzo nas krępują, są naturalną reakcją, bardzo potrzebną. Warto porzucić suche formułki, by włączyć emocję i współodczuwanie. Jeżeli zadamy sobie pytanie: „Jak składać kondolencje?” Pierwszą odpowiedzią powinno być: „Stawiając się na miejscu osoby, która jest w żałobie”.

Kondolencje nieoficjalne, czyli dla rodziny i przyjaciół

Kiedy dowiadujemy się o czyjejś śmierci, odruchowo chcemy wyrazić nasze współczucie. Nie ma nic niestosownego w tym, że pragniemy pomóc, wesprzeć, zaczynamy się martwić i zastanawiać się, jak poradzi sobie osoba, która właśnie straciła męża, syna, rodziców… Jednak nasza reakcja musi być pod kontrolą, bo to nie o nas chodzi. Wystarczy wyobrazić sobie, jak może się czuć ktoś, kto dostaje codziennie wiele wylewnych, rozbuchanych kondolencji z różnych stron. Może wolałby usłyszeć coś bardzo prostego, zamiast zalewu dobrych rad i rozbudowanych opisów smutku?

Składając kondolencje nie mamy rozwodzić się nad naszym żalem, ale okazać współodczuwanie drugiej osobie i dać sygnał, że ją wspieramy. Właśnie dlatego kondolencje powinny być po prostu krótkie, pozbawione opisów, refleksji i zalewu uczuć. Dobrym przykładem jest wypowiedź pewnej kobiety, która straciła męża w wypadku. Największą udręką w trakcie pogrzebu była dla niej rodzina, zwłaszcza osoby starsze, które żarliwie powtarzały: „Taka tragedia, jak ty sobie poradzisz? Jak to wszystko będzie?” To ostatnia rzecz, jakiej chciała wysłuchiwać. Wystarczyło powiedzieć: „Przyjmij nasze szczere kondolencje. Możesz na nas liczyć”. To samo dotyczy przytulania i poklepywania po plecach. Ktoś, kto został w jednym dniu objęty kilkadziesiąt razy nie może czuć się dobrze. O wiele bardziej wolałby spędzić ten czas w spokoju. Wylewność w dniu pogrzebu nigdy nie przyniesie założonego efektu.

Kondolencje oficjalne

Kondolencje składane przez pracowników, dalszych znajomych, zakłady pracy, mają bardzo oficjalną, wręcz sztywną formę, ale zasady pozostają takie same: powinny być krótkie, jak najmniej wylewne. Pisząc kondolencje w imieniu firmy, wyraź swój żal, jeżeli jest taka możliwość, napisz coś miłego o zmarłej osobie i wyraź gotowość do niesienia pomocy. Całość powinna się zamknąć w kilku zdaniach. Jeżeli składasz kondolencje osobiście, słabo znając osobę pogrążoną w żałobie, tym bardziej nie sil się na emocjonalność i jakiekolwiek wywody. Twoja obecność jest najlepszym dowodem współczucia.

Kondolencje: kilka rad, jak nie dawać rad

W Internecie znajdziesz wiele formułek dla kondolencji – przykładowe wzory kondolencji nieformalnych i oficjalnych. Stworzono je nie tylko po to, żeby ułatwić składanie kondolencji, ale również po to, aby wiedzieć czego nie robić. Lepiej unikać wylewnych, smutnych opisów sytuacji, nie rozwodzić się nad przyczyną śmierci, nie zastanawiać się „co dalej”, nie udzielać żadnych rad, nie przytłaczać zbyt długą wypowiedzią. To proste zasady, które przyniosą drugiej osobie ulgę. Głównie z powodu tego, że nie będzie musiała słuchać czegoś, co sprawia dodatkowy ból.